W hołdzie Elvisowi {25} - impersonator Bill Cherry
Większość z nas fanów, nie przepada za naśladowcami Elvisa. Ja też nie, za ich słuchaniem a jeszcze mniej za oglądaniem. Razi nas ich tandeciarstwo w naśladownictwie, co wielu z nas odbiera jako ujmę dla Elvisa, uwłaczanie jego geniuszowi i szkalowanie dobrego imienia. Ranią nasze uszy w większości bardzo przeciętnymi głosami, fałszując prawie każdą frazę. To porażające, gdy w głowie ma się głos i wygląd oryginału. Niemniej to dla wielu krzywdzące, nie można generalizować. Wśród naśladowców Elvisa zdarzają się ludzie wyjątkowi, z dobrym głosem, gustem, nieprzerysowani karykaturalnie, którzy bardzo poważnie, z szacunkiem dla Elvisa, wielką starannością i dbałością o szczegóły, podchodzą do naśladowania swojego mistrza, próbując zbliżyć się do oryginału. Właśnie takim impersonatorem jest Bill Cherry.
Donna Presley (kuzynka* Elvisa z linii ojca), w jednym ze swoich materiałów na YouTube, wspominała o stosunku Elvisa do jego impersonatorów - czasami był pytany, jak się zapatruje na ludzi, którzy go naśladują. Odpowiadał wówczas:
"Naśladownictwo jest najwyższą formą pochlebstwa i uznania. Nie mam nic przeciw, czuję się zaszczycony".
* Donna Presley jest córką Nash Presley, siostry ojca Elvisa Vernona. Minnie Mae Presley jest ich wspólną babcią - jej i Elvisa.
To była jego szczera odpowiedź, dokładnie tak uważał. Elvis był nietuzinkową postacią z niespotykaną wrażliwością i osobowością, a jego odpowiedź jest tego przykładem. Dziś dla wielu z nas, którzy zetknęli się z impersonatorami różnego polotu, ta osobliwa odpowiedź Elvisa, może być zaskakująca, ale kiedy głębiej się zastanowimy, trudno nie przyznać mu racji i mądrości w ocenie zjawiska. Odkąd poznałam zdanie Elvisa na ten temat, staram się z większą wyrozumiałością podchodzić do jego odtwórców.
Rzadko mi się zdarza odsłuchiwać klip z impersonatorem, ale czasem to robię ze zwykłej ciekawości, dla porównania z oryginałem. Jeden z nich mnie zaintrygował - Bill Cherry.
Bill Cherry ma posturę Elvisa, w ogóle wygląda jak jego klon z drugiej połowy lat 70., chociaż dziś ma 61 lat, więc fizycznie ma 20 lat więcej niż Elvis wtedy. Lecz to nie wygląd i nie głos zrobił na mnie początkowo największe wrażenie, chociaż śpiewa naprawdę dobrze, najlepiej z wszystkich odtwórców (według mnie) i ma barwę zbliżoną do tej Elvisa.
Bill Cherry przechadza się po scenie jak Elvis. Wykonując daną piosenkę, spogląda jak Elvis, unosi brwi lub część górnej wargi, wprawia w ruch te same mięśnie twarzy, identycznie przymyka lub mruży oczy, a nawet porusza gałkami ocznymi, po prostu odwzorowuje mikę twarzy Elvisa w każdym szczególe. Także różne ruchy i gesty, jak przekładanie mikrofonu z ręki do ręki, trzymanie dłoni na pasie lub jego poprawianie, praca ramion, rąk, nóg, gestykulacja dłońmi i ich palcami, kołysanie biodrami, taniec, pozycje ciała, figury i wszystko inne. To właśnie tymi cechami najbardziej mnie zaskoczył. Pomijam już fakt, że wyglądem na scenie niekiedy jest aż tak podobny do Elvisa, że wielu nabiera się na jego klipy i zdjęcia, myśląc, że oglądają samego Elvisa. Jedyna różnica w wyglądzie twarzy, to górne zęby - on ma je idealnie w linii prostej, Elvis jedynki i dwójki miał lekko wysunięte w dół.
Jestem pewna, gdyby ktoś w tle tych klipów z Billem Cherry podstawił archiwalne obrazy z TCB Band, to 99% z nas by się nabrała, będąc przekonana iż na pierwszym planie widzi Elvisa. Ja w każdym razie na pewno.
Acz nie uważam, by to wszystko było tylko efektem świadomego, planowego wyuczenia. Myślę, że to pewien fenomen, który wykształcił się u niego naturalnie na przełomie kilkudziesięciu lat, kiedy to od wczesnego dzieciństwa namiętnie oglądał i słuchał Elvisa, zafascynowany jego śpiewem i wyglądem. To takie naturalne odruchy, które w pewnym stopniu ma prawie każdy z nas - na przykład patrzymy na twarz człowieka, który mruży oczy i mechanicznie robimy to samo, chociaż nas akurat wcale nie razi w tym momencie słońce. Gdy ktoś ziewa, ziewamy. Palacz, który widzi palącego aktora na ekranie TV, mimochodem także sięga po papierosa. Kiedy ktoś pociera czubek nosa, automatycznie odczuwamy świąd w tym samym miejscu i ręka sama zmierza w tym kierunku, by uczynić to samo.
Bill Cherry ma w zwyczaju odwzorowywać określone wykonanie Elvisa danej piosenki z konkretnego koncertu. Jeżeli nie jest to występ, podczas którego śpiewa kilka piosenek, tylko wychodzi wykonać jeden utwór, to ubiera ten sam kostium i biżuterię, jakie miał na sobie wtedy Elvis. Odwzorowuje też monologi Elvisa, jeśli poprzedzały wykonanie danej piosenki lub następowały tuż po niej. Co ciekawe, czasami jego występy nie polegają na samym śpiewaniu, ale na odtwarzaniu całej próby lub nagrania studyjnego, jest chyba jedynym, który to robi. Poniżej linki do konkretnego przykładu (10 odcinków) - niestety nie umiem ocenić tego odtworzenia. Fragmenty są mi znajome, ale nie mam pewności, czy to ta sama sesja nagraniowa, o której myślę, bo nie do końca zgadza mi się ubiór Billa (dokładnie pas), a on przy odwzorowaniach bardzo dba o takie szczegóły (nawet potrafi skombinować identyczny statyw do nut!).
Link nr 1: https://www.youtube.com/watch?v=cFH-N4uelYk Link nr 2: https://www.youtube.com/watch?v=h_A3GrujRcc Link nr 3: https://www.youtube.com/watch?v=rIrlTAYyqAA Link nr 4: https://www.youtube.com/watch?v=lHvf26x_lbc Link nr 5: https://www.youtube.com/watch?v=F_MtFpx9rvY Link nr 6: https://www.youtube.com/watch?v=lZqYEGQlXyk
Link nr 7: https://www.youtube.com/watch?v=ijn0laKkRMw Link nr 8: https://www.youtube.com/watch?v=qT7ZiePsYCE Link nr 9: https://www.youtube.com/watch?v=PJ1WovYOpJc Link nr 10: https://www.youtube.com/watch?v=28kwrMIAul0
UWAGA! Pod widoczne adresy nie są podłączone linki przekierowujące. Trzeba je skopiować i wstawić w okno adresu przeglądarki na nowej stronie.
Posiada repliki wszystkich kostiumów scenicznych, biżuterii i okularów, w jakich Elvis był widziany na scenie oraz w trakcie prób i nagrań studyjnych, a nawet sporą ilość replik jego garderoby prywatnej (nawet dres DEA).
Kiedy występuje na scenie, wzorem Elvisa, robi sobie makijaż oczu - kreskę dolną i górną oraz cień na powiekach. A propos makijażu... Bill od dwudziestu lat wygląda na scenie tak samo, zupełnie nie widać po nim upływu czasu! Tak dobrze się trzyma, czy to kwestia makijażu?
Czasami rozdaje chusteczki i pocałunki kobietom, a mężczyznom ściska dłonie. Ma też zawsze jakiegoś swojego Charlie Hodge'a od podawania wody, gitary, chusteczek, czy odbierania prezentów i zdjętej marynarki, ale bez gitary. Zwykle są to różne osoby z ekipy, nie zatrudnia nikogo w tym charakterze.
Natomiast zastanawiam się nad jego poczuciem humoru, którym emanuje, na ile ma je rzeczywiście, a na ile stara się sprostać wizerunkowi Elvisa. Kolejna rzecz, wydaje mi się, że momentami słyszę tam południowy akcent, którego on naturalnie nie ma (zwłaszcza gdy powtarza monologi lub dialogi Elvisa ze sceny lub prób). Mam też podejrzenie, co do jego brzucha, że czasami go sobie sztucznie powiększa, kiedy odwzorowuje wykonania Elvisa z przełomu lat 1976/1977. Trafiłam na klipy mniej więcej z tego samego okresu, na jednych miał bardzo wydatny brzuch, na innych nie miał go wcale - czyżby aż tak się upodabniał do Elvisa? A włosy? Naturalne, czy peruka? Nie mogę rozszyfrować koloru jego oczu.
Jeśli chodzi o zaplecze muzyczne, ma odpowiednik TCB Band, w składzie: gitara prowadząca, gitara basowa, perkusja, instrumenty klawiszowe. Kiedy odwzorowuje jakieś konkretne wykonanie piosenki Elvisa z koncertu, w którym zwracał się do Jamesa Burtona o krótką, instrumentalną solówkę, on też prosi o to samo swojego basistę. Natomiast nie ma stałego wsparcia ani żeńskiej, ani męskiej grupy wokalnej. Rolę tą pełnią chórki w różnym składzie (liczące od jednej do trzech osób), a także muzycy z odpowiednika TCB Band (jego zespół nazywa się TCB2 Band), każdy z nich ma mikrofon.
W moim odczuciu (i nie tylko, sadząc po wpisach pod klipami) Bill Cherry jest najbardziej naturalnym odtwórcą Elvisa i najbliższym oryginałowi (wokalnie i wizualnie). Koncertuje na całym świecie:
"Bill Cherry nadal bawi fanów na całym świecie i oddaje hołd największemu artyście wszech czasów".
I powiem tak, gdybym miała okazję, na koncert akurat tego impersonatora bym poszła.
Bill Cherry - "It’s Now or Never" (2021)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=IbPSlRirpYU
Tutaj mamy odwzorowanie wykonania z koncertu, gdzie najpierw oryginalny fragment "O sole mio" po włosku śpiewał Sherrill Nielsen (tu Cote Deonath), a później włączał się Elvis z "It’s now or never".
Bill Cherry - "The Wonder of You" (2024)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=c5WRhryV4l4
Trochę cichy klip. Bardzo ładne wykonanie, choć w samej końcówce, dosłownie w ostatnich taktach, trochę przeciągnął. Tutaj ma kostium z 1975 roku, ale odwzorowuje wykonanie chyba z 1970 roku.
Jak pisałam Bill bardzo dba o szczegóły, nawet basista ma identyczną różową gitarę, jak James Burton i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby to była właśnie jego gitara. Jeśli chodzi o odpowiednik TCB Band, Bill ma kilka składów muzyków, ale ci tu są najlepsi, potrafią najlepiej z wszystkich odtworzyć brzmienie oryginanego TCB Band.
Bill Cherry - "Are You Lonesome Tonight" (2020)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=Cu8m2wYzIpM
Jakość dźwięku nie jest najlepsza, ale wybrałam ten klip z uwagi na sposób w jaki Bill wykonuje tą piosenkę. To wykonanie z czerwcowego koncertu w 1977 roku, kiedy Elvis zapomniał słów w części mówionej i wyrecytował w ich miejscu frazę "[jakiś bełkot] please text".
Bill Cherry - "Hurt" (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=agez0DcdR5w
Kolejne wykonanie odwzorowujące to Elvisa ze sceny. Co ciekawe, mimo posiadania dużo mniejszego zakresu skali głosu, z tą piosenką Bill poradził sobie idealnie. Każdy gest, ruch, zgodny z wykonaniem Elvisa podczas konkretnego koncertu (którego dokładnie, nie wiem, ale kojarzę to wykonanie, to był 1976 lub 1977 rok (raczej ten), a Elvis miał na sobie właśnie ten jumpsuit). Cudowne wykonanie, świetnie odwzorowane.
Bill Cherry, “Unchained Melody” (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=cL4BZ1eBkaA
Tu też świetnie sobie poradził z tą piosenką, choć mam wrażenie, że pomógł sobie miejscami zmianą aranżacji. W każdym razie takiego wykonania Elvisa nie kojarzę. Tu mamy też ten charakterystyczny dla Elvisa ruch gałek ocznych. Naprawdę dobre wykonanie, za które dostał wielki aplauz i owacje na stojąco, co notabene w jego przypadku nie jest rzadkością. Nawet jego muzycy byli pełni uznania i gratulowali.
Bill Cherry - "You Gave Me A Mountain" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=kN4DHbth4js
Mimika twarzy, ruchy ciała, niczym Elvis. To na pewno odwzorowanie jakiegoś koncertu z 1977 roku, prawdopodobnie z czerwca, chociaż Elvis śpiewał tą piosenkę na scenie w latach 1972-1977.
Bill Cherry - "He'll Have To Go" (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=aw7Nt970rMs
Tej piosenki Elvis raczej nigdy nie zaśpiewał na scenie. Została nagrana 31 października 1976 roku i wydana na płycie "Moody Blue". Dlatego nie należy się sugerować ani jumpsuitem z 1974 roku, ani solówkami basisty.
Bill Cherry - "Shake A Hand" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=EXw5degP8Ss
Bluesowy kawałek śpiewany przez Elvisa na scenie na pewno w 1975 i 1976 roku. Bill ma na sobie kostium z 1972 roku, ale nie należy się tym sugerować, bo to jedna z kilku piosenek jakie śpiewał podczas tego występu. Okulary jakie ma, to też replika oryginalnych Elvisa.
Bill Cherry - "Welcome To My World" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=CAEshuZDMfk
Wykonanie z "Aloha from Hawaii" i odpowiedni jumpsuit.
Jeśli chodzi o wykonanie, Elvis zawsze podobnie wykonywał tą piosenkę, więc trudno powiedzieć na jakim oparł się tutaj Bill Cherry, zwłaszcza, że Elvis śpiewał ją na scenie od 1969 do 1977 roku, około 500 razy. Kostium jaki wybrał sugeruje 1972 rok, ale on chyba śpiewał wtedy kilka piosenek, więc jumpsuit nie ma tu znaczenia.
Bill Cherry - "Tryin' To Get To You" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=j2u8Ra6KfNk
Tu też idealnie podrabia ruchy i mimikę Elvisa, zwłaszcza w pierwszej minucie klipu. Elvis śpiewał tą piosenkę na scenie od 1955 do 1977 roku, z setlist wiemy, że przynajmniej 147 razy. Czy Bill Cherry tu odwzorowuje jakieś konkretne wykonanie Elvisa, nie potrafię powiedzieć.
Bill Cherry - "Tender Feeling" (2017)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=ZdcCo1zqyIk
Bardzo subtelne wykonie, podobnie jak to Elvisa do filmu "Kissin' Cousins". Tej piosenki Elvis raczej nie zaśpiewał podczas koncertu, w każdym razie żadna z dostępnych setlist jej nie wykazuje, chociaż jak wiemy one są znane tylko do około połowy jego koncertów, więc pewnym być nie można.
Bill Cherry - "Little Darlin'" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=leSQVgYjM3U
Zsynchronizowane jednoczesne poruszanie ramionami i biodrami, odstawianie ręki na bok, drżenie nóg, cały Elvis. Tutaj Bill ma akurat kostium z 1972 roku, bo to jedna z kilku piosenek jakie wykonał podczas tego koncertu, ale Elvis "Little Darlin'" śpiewał na scenie w latach 1975-1977.
Na internecie jest też jego odwzorowanie wykonania Elvisa z koncertu o godzinie 20:30, 7 maja 1975 roku, w Murfreesboro (TN), gdzie ma na sobie ten sam kostium, co wtedy Elvis, czyli "Dark Blue Totem Pole Suit" - niestety zgubiłam tego linka i teraz nie mogę znaleźć.
Bill Cherry - "Always on My Mind" (2024)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=_RunBZqPQko
Tej piosenki Elvis raczej nigdy nie zaśpiewał na scenie, chociaż można znaleźć klipy, które to sugerują, ale to montaże z innych występów z podłożoną studyjną ścieżką dźwiękowa tej piosenki, jaką Elvis nagrał w 1972 roku.
Bill Cherry - "Solitaire" (2018)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=FLjISIQjIWg
Nieźle zaśpiewana, ale w refrenie, zwłaszcza w słowie "solitaire" zabrakło mi tej potęgi Elvisa i tych jego płynnych, harmonijnych łączeń słów i fraz. Tutaj Bill nie odwzorowuje koncertu, tylko próbę, podczas której Elvis ją ćwiczył w studio. Bill ma na sobie replikę dresu DEA. Nawet statyw na nuty dobrał identyczny, jak ten, jaki Elvis miał wtedy na próbie.
Bill Cherry - "Rub It In" (2016)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=ltVlw7mu7LM
Tej piosenki w wykonaniu Elvisa na scenie nie mogłam sobie przypomnieć. I słusznie, Bill tam mówi:
"Wiem, że El nigdy nie zaśpiewał tej piosenki [przynajmniej na scenie], ale wy wszyscy tak bardzo ją kochacie, więc musiałem to zrobić".
I zrobił w iście elvisowskim stylu.
Bill Cherry - odwzorowanie jednego z koncertów Elvisa z 1972 roku (2016) - w dwóch częściach
Link nr 1: https://www.youtube.com/watch?v=HKKrS5yvEoM
Link nr 2: https://www.youtube.com/watch?v=HC04Dcqk4f4
Nie wiem czy ten koncert Elvisa znany jest w całości, w sensie materiałów filmowych. Rozpoznaję tylko niektóre wykonania. Uważam, że Bill jest tu po prostu świetny.
Bill Cherry śpiewa "Let Me Be There", potem krótki wywiad z nim przeprowadza Tom Brown, po którym Bill śpiewa jeszcze "You Asked Me To" i "Help Me" (z Jeffem Lewisem) (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=xfeGrFRZjg8
Krótki, ale fajny wywiad. Bill jest żartownisiem, jak Elvis. Ma liczne nagrody, acz najbardziej dumny jest z pierwszego miejsca w Tupelo, ciągle bardzo to przeżywa. Kiedy dostał się do finałowej piątki był przekonany, że zajął piąte miejsce. Kiedy okazało się, że pierwsze, nie mógł w to uwierzyć - opowiada o tym ze swarą, warto posłuchać. Mówi też, o ile nie żartuje, że po tej wygranej zwolnili go z pracy, gdzie pracował jako spawacz (rzekomo z powodu recesji).
Pokazuje też prawdziwy pierścień Elvisa, jaki udało mu się zdobyć i opowiada jak.
"Let Me Be There", Elvis śpiewał w latach 1974-1976. Natomiast "You Asked Me To", nagranej w 1973 roku, raczej nigdy nie zaśpiewał na scenie, w każdym razie znane setlisty jej nie wykazują.
Jeśli chodzi o piosenkę gospel "Help me", zaśpiewał ją w duecie z Jeffem Lewisem i całkiem fajnie im to wyszło, nieźle harmonizują. Znamy ją z występów Elvisa na scenie w latach 1974-1977.
BIO - Bill Cherry
Urodził się 30 stycznia 1965 roku, w Collinsville, Illinois, USA, czyli 22 dni po trzydziestych urodzinach Elvisa. Przyszedł na świat w muzycznej rodzinie, gdzie od najmłodszych lat poznawał bogate brzmienia południowego gospel dzięki swojemu ojcu, pastorowi zielonoświątkowemu.
Bill Cherry poczuł natychmiastową więź z Elvisem Presleyem.
"Oglądaliśmy Elvisa w telewizji, a potem wchodziłem do sypialni, włączałem płytę Elvisa i próbowałem śpiewać i tańczyć jak on, nie wiedząc, że tak naprawdę trenowałem się na późniejsze życie. Byłem jednak bardzo nieśmiały. Pamiętam, jak kiedyś moja mama stała w drzwiach i słuchała, weszła do środka i spytała: czy to ty śpiewasz? Byłem zawstydzony".
Jego marzeniem było być na koncercie Elvisa, ale nie było mu to dane. Wciąż wyraźnie pamięta dzień, w którym zmarł król:
"Wróciłem ze szkoły, jadłem miskę płatków Cocoa Puffs, oglądałem Munsterów, gdy na ekranie pojawiła się ta wiadomość. Nie mogłem w to uwierzyć. Cała moja rodzina była fanami Elvisa. Zadzwoniłem do cioci, żeby jej o tym powiedzieć, a ona się na mnie zdenerwowała, mówiąc 'Nie uważam, żeby to było śmieszne' i rozłączyła się. Wszyscy byli zszokowani i nie mogli uwierzyć".
W roku po śmierci Elvisa rodzice zabrali go na występ jakiegoś impersonatora Elvisa, który poruszył tłum. To zaskoczyło Billa Cherry'ego:
"Nie miałem pojęcia, że na to, co robię w swojej sypialni cały czas, jest publiczność. Potem robiłem te pokazy Elvisa w salonie dla moich rodziców. Gasiliśmy światła, tata stał w kącie pokoju z latarką. Zakładałem białe dżinsy, białą koszulę z podniesionym kołnierzem, zapinaną na guziki. Moje wtedy blond włosy spryskiwałem czarnym lakierem do włosów, a potem paradowałem korytarzem i wchodziłem śpiewając. Po występie byłem spocony, a po twarzy spływały mi czarne strugi".
Swoją karierę, jako impersonator Elvisa Presleya, rozpoczął w 1989 roku, w wieku 24 lat. W 1995 roku zaprzestał tej działalności "zniechęcony tym, co działo się z duchem Elvisa", czyli zrażony występami innych odtwórców przesadnie naśladujących ruchy, głos i inne cechy Elvisa, czyniąc z wielkiego artysty postać karykaturalną. Nie chciał brać w tym udziału, zbyt cenił i szanował Presleya.
W 2008 roku powrócił do występów w charakterze odtwórcy Elvisa za namową przyjaciela. Odtąd do dziś występuje jako naśladowca Elvisa Presleya na całym świecie. Jak napisano:
"Gdy jest na scenie całkowicie przemienia się w Króla Rock & Rolla. Dzięki precyzyjnemu wokalowi, ruchom i niesamowitemu fizycznemu podobieństwu, styl interpretacyjny Billa jest natychmiast rozpoznawalny i akceptowany przez publiczność".
W jego krótkiej biografii jaką znalazłam na jego stronie, napisano:
Dorastając słuchał Króla, Elvis był pierwszą inspiracją Billa. Jako dziecko Bill chętnie oglądał wszystkie filmy Elvisa i słuchał jego płyt. A kiedy nie słuchał Elvisa, ani innych wielkich tamtych czasów – jak Beatlesi czy Johnny Cash – szlifował własne umiejętności wokalne, śpiewając wraz z ojcem.
Oddając hołd królowi od 1989 roku, Bill jest absolutnie jednym z najlepszych artystów hołdu Elvisa w branży. Dla Billa nie wystarczy śpiewać, grać i tańczyć jak Król, jeździ nawet tym samym samochodem co on - Stutz Blackhawk (z których jeden można zobaczyć w Graceland). Jego kariera doprowadziła go do występów z wieloma tymi samymi zespołami, które wspierały Elvisa, takimi jak Jordanaires, Sweet Inspirations, DJ Fontana i członkowie J. D. Sumner oraz kwartet The Stamps.
Otrzymał wiele nagród i wyróżnień. Przed wygraną w Memphis w 2009 roku, Bill zajął pierwsze miejsce na Ultimate Elvis Tribute Artist Preliminaries w Tupelo, Missisipi. Ta wygrana okazała się historyczna, ponieważ po raz pierwszy jakikolwiek Elvis Tribute Artist zdobył tytuł Ultimate zarówno w miejscu urodzenia, jak i w rodzinnym mieście Elvisa Presleya w tym samym roku. Został uhonorowany przez Time Magazine, jako jeden z najlepszych artystów Elvis Tribute, a także zdobył nagrodę The Heart of the King w Las Vegas w Hilton Hotel, gdzie Elvis występował przez kilka lat. Bill nigdy osobiście nie spotkał Króla.
Jestem ciekawa waszego zdania, acz mam świadomość, iż większość z was raczej nie odsłucha klipów, które dołączyłam, nawet tych z pojedynczymi piosenkami (pomijam te dwa z całym koncertem, czy dziesięcioodcinkową serię z odtworzenia sesji nagraniowej), uznając "szkoda czasu na impersonatora". Ja uważam, że w jego przypadku warto. Gdyby jednak to się komuś udało, koniecznie zostawcie swoją opinię.
Chyba nikt nigdy, w kilkudziesięcioletniej historii naśladownictwa Elvisa Presleya, nie zbliżył się aż tak bardzo do oryginału.
Na tych wszystkich zdjęciach jest Bill Cherry, nie Elvis Presley
Ten obrazek wyskoczył mi, gdy wyszukiwałam zdjęć Billa Cherry. Oczywiście to nie jest prawdziwe zdjęcie, tylko sztucznie przygotowana grafika, prawdopodobnie przez AI. Kostium na postaci Billa lub Elvisa, jest repliką, ale nie mam pojęcia do kogo należy twarz. Po analizie powiększeń, wydaje mi się, że podstawiono twarz Elvisa. A zasłony z pokoju muzycznego w Graceland
P. S.
Jestem przerażona ilością fałszywek! Jeszcze jakieś dwa miesiące temu, kiedy szukłam różnych zdjęć Elvisa, już było sporo fejkowych przeróbek i nieprawdziwych obrazów (deepfake i AI), ale teraz, gdy szukałam tych z Billem Cherry, odkryłam ich zatrzęsienie! Na Pinterest jakieś 40% obrazów z Elvisem, to przeróbki i fejki! W następnych postach będę się bała dołączać materiały wizualne, bo nie będę pewna ich autentyczności! Po prostu tragedia!
Polecam również inne jego wykonania piosenek:
“Pledging My Love” (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=E7LO6u2W26M
“Pledging My Love” (2018)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=E7LO6u2W26M
“The Wonder Of Youe” (2024)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=MwtGZdDf0rg
"Your Love's Been A Long Time Coming" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=tsEflproElQ
"Don't Cry Daddy" / "In The Ghetto" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=uSxykahTFeM
"Something" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=RZ4M8-sD2D8
"Runaway" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=q2jcyiyRPzk
"It's Impossible" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=ejTmKaANR08
“Suspicious Minds” (2018)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=4NA8kKjcMe0
“Suspicious Minds” (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=fvhgEiCvHqg
"You Asked Me To" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=I3BlU2glK0I
"Words" (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=nLN2Vej-DtU
"I'll Remember You" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=0qZHqNN-LrE
"They Remind Me Too Much Of You" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=0_h5fwoWR6Y
"You Gave Me A Mountain" (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=3vucm5S05F8
"There's a Honky Tonk Angel (Who'll Take Me Back In)" (2024)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=60gXtb_jpoc
"The King Is Gone" (2017)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=60gXtb_jpoc
UWAGA! Pod widoczne adresy nie są podłączone linki przekierowujące. Trzeba je skopiować i wstawić w okno adresu przeglądarki na nowej stronie.
P. S.
Początkowo zamierzałam napisać post o impersonatorach Elvisa w ramach cyklu "W hołdzie Elvisowi", ale w inny sposób. Chciałam wymienić kilku najlepszych i dołączyć do każdego po jednym klipie z jego wykonaniem, bez większych analiz i zagłębiania się w ich życiorysy. Niemniej kiedy odkryłam Billa Cherry, postanowiłam poświęcić mu oddzielny post, bo dla mnie w tym towarzystwie jest po prostu wyjątkowy.
TŁUMCZENIE: Elvis Presley urodził się w skromnej rodzinie w Tupelo w stanie Missisipi. Wychowywany przez rodziców, Vernona i Gladys Presley, dorastał w otoczeniu muzyki gospel w kościele, a jego inspiracją były blues i brzmienia country z Południa Stanów Zjednoczonych. W wieku 13 lat jego rodzina przeprowadziła się do Memphis, gdzie jego muzyczna podróż zaczęła nabierać kształtu.
O tym wszystkim wie każdy fan Elvisa. Wpis nie na temat, został dodany by zachęcić do odwiedzenia strony Elvis Presley Biography, ale zostawię go, chociaż na tej stronie nic nie ma.
Kurczę,wizualnie rzeczywiście bardzo podobny,można się nabrać,choć jeszcze go nie słuchałam,ale w wolnej chwili to zrobię i się wypowiem,a skoro już tu jestem,to życzę Wszystkim Zdrowych,Wesołych Świąt Wielkanocnych,miłej rodzinnej atmosfery i przede wszystkim dużo,dużo zdrowia😊🐰🐣🥚
Aguś ja właśnie tak się nabrałam, tylko mi muzycy w tle się nie zgadzali i sceneria. Myślałam, że znalazłam jakiś wcześniej niewidziany klip z Elvisem. :))))
Ja również wszystkim życzę zdrowych spokojny świąt, relaksu, wyciszenia i radosnej atmosfery.
Aguś oryginał oryginałem, ale prawda jest taka, że gdyby ktoś się zabawił i w tle tych klipów z Billem Cherry podstawił za nim archiwalne obrazy z TCB BAND, to jestem pewna, że 99% z nas byłaby przekonana, że na pierwszym planie widzi Elvisa. Ja w każdym razie na pewno.:)
W przypadku innych impersonatorów nie dałabym się tak oszukać, ponieważ ja analizuję spojrzenie, sposób poruszania się, gesty itp. - mowę ciała. Nie tylko naśladownictwo figur, elementów tanecznych, pozycji, jakie przybierał Elvis, a co oni odwzorowują. Żaden inny odtwórca nie potrafi podrobić mimiki twarzy Elvisa (mięśniami, grymasem), oczami (spojrzeniem, sposobem przymykania i otwierania oczu, ruchami gałek ocznych), sposobem przechadzania się, poprawiania ramion i prostowania pleców, kostiumu itp., Bill jest jedyny.
Coż,odsluchalam, obejrzałam i mogę stwierdzić z całą pewnością,że Bill to bardzo dobry impersonator.Sposob poruszania się identyczny,jak u Elvisa,ma się wrażenie,że to Elvis we własnej osobie,chociaż jego twarz widziana z bliska pokazuje,że to nie on,ale cała reszta-czysty Elvis😊.Barwa głosu też bardzo podobna,sposób,w jaki śpiewa,różni się trochę od śpiewu Elvisa.Czy poszłabym na jego koncert?Z ciekawości na pewno,chociaż nie mam jeszcze 100 procentowej pewności,bo jednak Elvis to Elvis,miał w sobie to,,coś",czego nie ma żaden impersonator,nawet najlepszy.
Dla mnie najlepszy z wszystkich, których słuchałam. I zaskakuje mnie ta jego naturalność w odtwarzaniu, jakby ten "styl" (tak to określę) był jego własnym, naturalnym sposobem ekspresji mowy ciała i poruszania się po scenie. U innych nie ma tej naturalności, widać jak starają się otwarzać za Elvisem sekwencje taneczne, figury, pozycje itp.
Mi wystarczyło obejrzenie tych paru klipów,aby wyrobić sobie dokładnie takie samo zdanie o nim.Gdy porównam go z innymi impersonatorami,których widziałam do tej pory,to rzeczywiście,przy Billu wypadają blado,wręcz marnie.Nawet nie ma co porównywać.
Jestem mile zaskoczona,i szczerze zadko kiedy mam otwarta buzię.glos trochę brakuje,ake ruchy,gestyjestem pelna podziwu,chicuaz Król jest jeden.jesli byłaby możliwość pójść na koncert,to z miłą chęcią.poz
Też byłam w szoku. Głos, momentami jak Elvis, ale zależy od piosenki. Jednak w tych najlepszych wykonaniach, jest prawie nie do rozróżnienia. No właśnie, ale ruchy, gesty, mimika, po prostu szok.
1. --- Najedź kursorem myszy na słowa "Wpisz komentarz" w białej ramce i kliknij. 2. --- Następnie kliknij strzałkę (▼) po słowach "Skomentuj jako:". 3. --- Po rozwinięciu listy wybierz pozycję trzecią "Nazwa / adres URL". 4. --- W polu "Nazwa" wpisz dowolny NICK, którym będzie sygnowany Twój komentarz. 5. --- Po wpisaniu nicka, kliknij w przycisk "Dalej", a następnie w białym polu wpisz treść komentarza. -------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Pola "adres URL" nie wypełniamy, chyba, że ktoś ma swoją stronę i chce ją tu podać. -------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Instrukcja graficzna tu: https://elvisownia.blogspot.com/p/nick-w-komentarzu-instrukcja-graficzna.html
TŁUMCZENIE:
OdpowiedzUsuńElvis Presley urodził się w skromnej rodzinie w Tupelo w stanie Missisipi. Wychowywany przez rodziców, Vernona i Gladys Presley, dorastał w otoczeniu muzyki gospel w kościele, a jego inspiracją były blues i brzmienia country z Południa Stanów Zjednoczonych. W wieku 13 lat jego rodzina przeprowadziła się do Memphis, gdzie jego muzyczna podróż zaczęła nabierać kształtu.
O tym wszystkim wie każdy fan Elvisa. Wpis nie na temat, został dodany by zachęcić do odwiedzenia strony Elvis Presley Biography, ale zostawię go, chociaż na tej stronie nic nie ma.
O, autor sam usunął swój wpis. :)
UsuńKurczę,wizualnie rzeczywiście bardzo podobny,można się nabrać,choć jeszcze go nie słuchałam,ale w wolnej chwili to zrobię i się wypowiem,a skoro już tu jestem,to życzę Wszystkim Zdrowych,Wesołych Świąt Wielkanocnych,miłej rodzinnej atmosfery i przede wszystkim dużo,dużo zdrowia😊🐰🐣🥚
OdpowiedzUsuńAguś ja właśnie tak się nabrałam, tylko mi muzycy w tle się nie zgadzali i sceneria. Myślałam, że znalazłam jakiś wcześniej niewidziany klip z Elvisem. :))))
OdpowiedzUsuńJa również wszystkim życzę zdrowych spokojny świąt, relaksu, wyciszenia i radosnej atmosfery.
Myślę,że wiele osób by się nabrało,ale mimo wszystko nie ma to jak oryginał.Za życzenia oczywiście bardzo dziękuję i pozdrawiam.😊
OdpowiedzUsuńAguś oryginał oryginałem, ale prawda jest taka, że gdyby ktoś się zabawił i w tle tych klipów z Billem Cherry podstawił za nim archiwalne obrazy z TCB BAND, to jestem pewna, że 99% z nas byłaby przekonana, że na pierwszym planie widzi Elvisa. Ja w każdym razie na pewno.:)
OdpowiedzUsuńW przypadku innych impersonatorów nie dałabym się tak oszukać, ponieważ ja analizuję spojrzenie, sposób poruszania się, gesty itp. - mowę ciała. Nie tylko naśladownictwo figur, elementów tanecznych, pozycji, jakie przybierał Elvis, a co oni odwzorowują. Żaden inny odtwórca nie potrafi podrobić mimiki twarzy Elvisa (mięśniami, grymasem), oczami (spojrzeniem, sposobem przymykania i otwierania oczu, ruchami gałek ocznych), sposobem przechadzania się, poprawiania ramion i prostowania pleców, kostiumu itp., Bill jest jedyny.
Jeszcze dziś sobie obejrzę pliki i porównam z Elvisem,to wtedy będę miała możliwość wypowiedzenia się na ten temat.😊
OdpowiedzUsuńCoż,odsluchalam, obejrzałam i mogę stwierdzić z całą pewnością,że Bill to bardzo dobry impersonator.Sposob poruszania się identyczny,jak u Elvisa,ma się wrażenie,że to Elvis we własnej osobie,chociaż jego twarz widziana z bliska pokazuje,że to nie on,ale cała reszta-czysty Elvis😊.Barwa głosu też bardzo podobna,sposób,w jaki śpiewa,różni się trochę od śpiewu Elvisa.Czy poszłabym na jego koncert?Z ciekawości na pewno,chociaż nie mam jeszcze 100 procentowej pewności,bo jednak Elvis to Elvis,miał w sobie to,,coś",czego nie ma żaden impersonator,nawet najlepszy.
OdpowiedzUsuńDla mnie najlepszy z wszystkich, których słuchałam. I zaskakuje mnie ta jego naturalność w odtwarzaniu, jakby ten "styl" (tak to określę) był jego własnym, naturalnym sposobem ekspresji mowy ciała i poruszania się po scenie. U innych nie ma tej naturalności, widać jak starają się otwarzać za Elvisem sekwencje taneczne, figury, pozycje itp.
OdpowiedzUsuńTak,nie każdemu się to udaje,dlatego jestem zaskoczona jego umiejętnościami.
OdpowiedzUsuńPrzesłuchałam już ponad setkę jego klipów z koncertów i tylko utwierdziłam się w swoim przekonaniu, jest najlepszy w naśladowaniu Elvisa.
OdpowiedzUsuńMi wystarczyło obejrzenie tych paru klipów,aby wyrobić sobie dokładnie takie samo zdanie o nim.Gdy porównam go z innymi impersonatorami,których widziałam do tej pory,to rzeczywiście,przy Billu wypadają blado,wręcz marnie.Nawet nie ma co porównywać.
OdpowiedzUsuńJestem mile zaskoczona,i szczerze zadko kiedy mam otwarta buzię.glos trochę brakuje,ake ruchy,gestyjestem pelna podziwu,chicuaz Król jest jeden.jesli byłaby możliwość pójść na koncert,to z miłą chęcią.poz
OdpowiedzUsuńTeż byłam w szoku. Głos, momentami jak Elvis, ale zależy od piosenki. Jednak w tych najlepszych wykonaniach, jest prawie nie do rozróżnienia. No właśnie, ale ruchy, gesty, mimika, po prostu szok.
OdpowiedzUsuń